Zbliża się czas kiedy będziemy wspominać tragiczne wydarzenia sprzed roku, kiedy to Ukraina stanęła w obliczu wojny. Ludzie z tego kraju szukali schronienia w wielu państwach. Do Polski przybyło ok. dwóch milionów matek i dzieci. W kaliskiej Szkole Podstawowej pierwszy pojawił się Orest, zagubiony, przestraszony. Później dołączyli: Max, Ira, Vlada, Maria, Artur, Anastazja i Daniłło. Dzieci zostały objęte wszechstronną opieką psychologiczną, zaczęły uczyć się języka polskiego i powoli wdrażać w nasze środowisko. Podziwiamy, to, jak zachowali się uczniowie z naszej szkoły - zero dokuczania, ciepły, pomocny stosunek - za to dziękujemy Rodzicom.
Nowi uczniowie, z początku cisi i nieśmiali, z czasem pokazali nam swoje talenty i możliwości. Po niespełna roku nauki, wszystkie rozumieją po polsku, starają się mówić, pięcioro czyta, a troje pisze po polsku. Zważywszy na to, że mają inny alfabet, uczestniczą jeszcze w zajęciach online w swoich szkołach z Ukrainy, żyją w okropnym stresie, ponieważ w kraju zostali bliscy, przyjaciele, zwierzęta, domy, uważamy to za ich ogromny sukces.
W styczniu postanowiłyśmy zorganizować spotkanie z rodzicami uczniów z Ukrainy, aby mogli zobaczyć, jakie postępy zrobiły ich dzieci, chciałyśmy także porozmawiać, zapytać jakie jeszcze mają oczekiwania, czy wszystko w porządku. Wiemy, że są w stałym kontakcie z Dyrekcją, my chciałyśmy takiego nieoficjalnego.
Dzieci były bardzo podekscytowane tym spotkaniem, wspólnie ułożyliśmy program artystyczny. Skorzystaliśmy z okoliczności Bożego Narodzenia, które w Ukrainie przypadają tydzień później od naszych. 11 stycznia byliśmy gotowi. Dzieci przepięknie recytowały wiersze po polsku i po ukraińsku, śpiewały polskie i ukraińskie kolędy. Mamy przygotowały poczęstunek, my także coś od siebie. To było bardzo wzruszające spotkanie. Rodzice podzielili się swoimi spostrzeżeniami na różne tematy, usłyszałyśmy wiele ciepłych słów o naszej szkole i pracy nauczycieli. Nikomu nie chciało się iść do domu.
Cieszy nas, że mimo tylu własnych problemów, zarówno dorośli jak i dzieci są w stanie zapewnić potrzebującym tak długofalową pomoc.
Beata Rosentreter i Aneta Hrabeć



