Rok szkolny 2017/18 powoli dobiega końca. Zanim się obejrzymy, nastanie czerwiec, wszyscy rozjadą się na wakacje. Nie będzie więc chyba lepszej okazji do wspominania, jakie matematyczne wyzwania czekały na uczniów naszego gimnazjum w tym roku. Jeżeli kiedykolwiek jest okazja do wspominania konkursów matematycznych, ale ok.
Już w jesienią 2017 miały miejsce 2 etapy jednego z ważniejszych konkursów całego roku szkolnego. Dlaczego? Bowiem stawką w kuratoryjnym konkursie przedmiotowym, w tym przypadku z matematyki, jest możliwość niepisania egzaminu gimnazjalnego z danego przedmiotu. Aby osiągnąć cel, należy przejść przez 3 etapy - szkolny (wrzesień/październik), rejonowy (listopad) oraz ostatni wojewódzki (okolice marca). W tym roku według zasad konkursu, na etapie szkolnym musiały zostać wyłonione 2 osoby reprezentujące szkołę w rejonie. W przypadku naszego gimnazjum byli to Marek Molski oraz ja, Jędrzej Kozak. Po etapie rejonowym, który odbył się w Drawsku, ostałem się jedynie ja, lecz do etapu wojewódzkiego nie miałem nawet szansy przystąpić (dziękuję bardzo grypo żołądkowa) I takim sposobem wszyscy musieliśmy przyjść 19 kwietnia na egzamin.
Potem, stety lub niestety, długo nic się nie działo.
Jako, że wiosną wszystko budzi się do życia, obudzili się również organizatorzy konkursów. Ostatnie miesiące przyniosły nam 4 konkursy, 2 organizowane w Drawsku, 2 w Kaliszu. Pierwszym był nowy Drawski Super-Matematyk pod patronatem Starosty Drawskiego. Oprócz gimnazjalistów z kilku okolicznych szkół pisali jego również licealiści, także z naszego miejscowego zespołu szkół. Nasze gimnazjum reprezentowali Marek Naumiak, Marek Molski, Adrian Narowski, Oskar Pluta i Jędrzej Kozak (strasznie głupio mi pisać o sobie w 3 osobie). Niestety, nikomu z naszych wygrać się nie udało. Ale spokojnie, nasza zła passa nie trwała jeszcze zbyt długo.
Następnym konkursem był ogólnopolski EDI-Panda. Polegał on na rozwiązaniu wysłanego do szkoły arkusza, przeniesieniu odpowiedzi na kartę odpowiedzi, odesłaniu kart i... czekaniu, czekaniu i jeszcze raz czekaniu. Czekamy do teraz, gdyż organizator w kwestii wyników podał jedynie, że zostaną ogłoszone do 4 czerwca 2018r.. Jesteśmy jednak dobrej myśli, gdyż podczas rozmów po rozwiązaniu testu utarła się opinia, że test był prosty, ale godzina na jego rozwiązanie to trochę za mało. Pozostaje nam więc jedynie być dobrej myśli i dalej czekać...
W trakcie tego oczekiwania zdążyliśmy napisać jeszcze 2 konkursy, z czego na pierwszy z nich mimo, że nie odbywał się u nas w gimnazjum, poszliśmy na pieszo. Zanim jednak w stronę dyrekcji naszej szkoły polecą oskarżenia o nie wiadomo co, pragnę wyjaśnić, że Regionada Matematyczna odbywała się w kaliskim liceum, więc pójście tam na pieszo było zachowaniem szlachetnym i proekologicznym. Ten spacerek pomógł nam też trochę przewietrzyć głowy, gdyż z naszej czteroosobowej reprezentacji (w składzie Marek Molski, Marek Naumiak, Adrian Narowski i ja), mi udało się zdobyć 3 miejsce (choć w zasadzie to drugie gdyż były 2 pierwsze miejsca, tracąc tylko 1 punkt do najwyższego miejsca na podium), a reszcie mimo, że nie udało się wygrać żadnych nagród, zabrakło niewiele, gdyż różnice między uczestnikami były naprawdę niewielkie. I tu, w tym miejscu chciałbym podziękować naszym Paniom od matematyki, które włożyły sporo wysiłku i wolnego czasu na przygotowanie nas do konkursów.
Ostatnim konkursem w tym roku była Regionalna Olimpiada Przedmiotowa w Drawsku Pomorskim. Pojechałem tam razem z Markiem Molskim i Adrianem Narowskim. Zabrakło tym razem Marka Naumiaka, gdyż pojechać mogły jedynie 3 osoby. Honor naszego gimnazjum, wpisanego już w dokumentach konkursu jako Szkoła Podstawowa im. Kornela Makuszyńskiego, udało się po części obronić jedynie mi, zajmując tam 2 miejsce. Mimo to sam wyjazd był bardzo udany i wracaliśmy z niego tak roześmiani, że pewnie nie przeszkadzałoby nam zajęcie nawet samych końcowych lokat.
I to by było na tyle. Zaraz koniec roku, dla wielu z nas koniec przygody z budynkiem przy Toruńskiej 9. Szczerze mówiąc trochę mi będzie tego brakowało. Konkursy i wyjazdy na nie może nie zawsze są miłe i radosne, ale mimo wszystko to jakaś przygoda, coś z nich zostaje. Jeżeli czyta to ktoś z młodszych uczniów naszej szkoły, nie tylko gimnazjum, ale podstawówki też, który także tak jak ja, Adrian, czy oba Marki, jeździ na jakieś konkursy, nie tylko z matematyki, proszę jego/ ją o to by jeżeli będzie miał czas i chęć, w przyszłym roku już od września zaczął gdzieś wszystkie te olimpiady spisywać i na koniec roku zrobił coś podobnego. I za dwa lata, i za trzy też. Pisząc to uświadomiłem sobie, że jest to kapitalna pamiątka, coś co zostanie i do czego kiedyś będzie można wrócić. Żałuję teraz, że sam nie mogę zrobić tutaj relacji, ze wszystkich konkursów, olimpiad i turniejów tego roku szkolnego, ale po pierwsze tylko te z matematyki pamiętam wszystkie, po drugie w wielu innych sam nie brałem udziału, po trzecie o części pewnie sam bym zapomniał, a po czwarte nie wspominanie o jakichś konkursach oraz robienie tego wybiórczo i niedokładnie mijałoby się z celem. Gdyby komuś udało się to zrobić, byłoby to coś pięknego.
No, trochę się rozczuliłem. Powinienem to nazwać Ostatnią Wolą Gimnazjalisty, ale chyba Matematyczny Kalendarz jest bardziej adekwatny. Teraz to już raczej na pewno koniec. Wyłączam komputer zanim kolejne 212 słów o niczym wejdzie mi do głowy.
Jędrzej Kozak, 3a gimnazjum