W dniach 18 – 20 czerwca klasa VI C wraz z wychowawcą miała okazję spędzić czas wspólnie integrując się ze sobą. Wszyscy z niecierpliwością czekaliśmy na ten dzień. Rano zameldowaliśmy się na polu biwakowym w Dominikowie, pełni zapału i energii rozbiliśmy namioty, a potem szaleliśmy w jeziorze. Odważnych nie zabrakło choć woda była zimna. Ale najważniejsze było to, że świeciło słońce i było dość ciepło. Każdy z nas skorzystał z możliwości opalenia się w tym dniu. Po długo oczekiwanym obiedzie – pizzy!!!!! wybraliśmy się znów na plażę. Szaleństw i śmiechu było co nie miara. Skoki z pomostu, wygłupy na materacu, nurkowanie i pływanie. Ażeby trochę się rozgrzać i wymęczyć poszliśmy na spacer wokół jeziora, gdzie przeżyliśmy wspaniałe chwile pełne śmiechu. Zbieraliśmy dzikie poziomki i jagody, a co najważniejsze zrobiliśmy pamiątkowe zdjęcia.
Czym byłby biwak bez ogniska – a więc do lasu po chrust! Wszyscy solidarnie znosili gałęzie małe duże, a nawet ogromne konary. Wieczór upłynął przy ognisku i pieczeniu kiełbasek, chleba, a nawet obiadowej pizzy. Chętni zorganizowali małą dyskotekę i tak aż do późnej nocy.
Już po kilku godzinach snu większość z nas była na nogach. Na niebie „wielki znak zapytania”, pogoda w przysłowiową kratkę. Trochę padało, wiało, a słońca nie było widać. Po śniadaniu i krótkim odpoczynku był czas na zabawę i zawody sportowe. Wszyscy graliśmy w zbijaka, piłkę siatkową. Nie obeszło się przecież bez upadków i siniaków. Wrażeń było dostatek. Po południu poszliśmy na spacer i zbieraliśmy, a nawet zwoziliśmy drzewo na ognisko, które paliło się przez cały czas trwania biwaku. Wieczór spędziliśmy przy ognisku, śpiewaliśmy, tańczyliśmy i opowiadaliśmy śmieszne historyjki. Dzięki życzliwości Pani Iwony Jakubowicz oraz Pana Andrzeja Skrzypiec klasa mogła spróbować swoich sił w zabawach sportowych. Po zapadnięciu zmroku zdecydowaliśmy podzielić klasę na dwie grupy: grupę dziewcząt i chłopców i pobawić się w podchody. Było ciemno i nieco strasznie. Pogoda sprawiła nam psikusa, padał deszcz i nasze znaki z kredy znikały, ale poradziliśmy sobie za pomocą farb. Po powrocie do obozowiska spędziliśmy czas przy ognisku i tak prawie do piania kogutów. Choć przez cały dzień dostawaliśmy sygnały o ulewach i dużych opadach deszczu wokół Dominikowa nas jakoś na szczęście oszczędziło. Kapuśniaczek, który co chwilę padał z nieba w niczym nam nie przeszkodził.
W piątek po drugim dniu szaleństw ciężko było wstać. Około godziny 9 przyszedł czas na pakowanie. Na obozowisko zaczęli zjeżdżać rodzice i pakować bagaże.
Wszystko, co dobre szybko się kończy. Sądzę, że ten biwak będzie niezapomnianą wycieczką klasową i na długo zapadnie każdemu w pamięć. Mimo chwil zwątpień najważniejsze zamierzenia biwaku zostały spełnione – z biwaku zabieramy wrażenia – ale tylko te dobre.
Serdeczne podziękowanie kierujemy pod adresem p. Jolanty i Kazimierza Wieczorek, p. Edyty i Przemysława Wieczorek, p. Eweliny Magac i Anety Olszackiej oraz p. Iwony Jakubowicz za opiekę nad klasą. Panu Andrzejowi Skrzypiec za przygotowanie toru przeszkód i zorganizowanie zabaw z piłką.
Serdeczne podziękowania kierujemy do Państwa Danuty i Władysława Szyler za zaangażowanie w biwak klasowy i słodkości.
Wychowawca klasy VI C
Kinga Kałużna

